Historia koncepcji SKM w Częstochowie
Od pierwszych studiów do współczesnych możliwości wdrożenia
Historia koncepcji Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM) w Częstochowie nie jest długa, ale stanowi interesujący przykład wyprzedzającej swoje czasy wizji transportowej, która dopiero dziś zyskuje realne podstawy wdrożeniowe.
📜 1. Początki – studium BIT (rok 2000)
Pierwsze kompleksowe podejście do idei kolei aglomeracyjnej w Częstochowie pojawiło się w roku 2000, kiedy to na zlecenie miasta poznańska firma Biuro Inżynierii Transportu (BIT) opracowała dokument:
👉 „Studium Komunikacji Zbiorowej Miasta Częstochowy”
Celem opracowania było:
-
zwiększenie efektywności systemu transportowego,
-
poprawa jakości usług przewozowych,
-
wyznaczenie kierunków rozwoju komunikacji do roku 2010.
W ramach studium BIT zaproponowało nowatorską – jak na tamte czasy – koncepcję wykorzystania istniejącej infrastruktury kolejowej do obsługi ruchu miejskiego i podmiejskiego.
🚄 2. Koncepcja kolei miejskiej – wizja wyprzedzająca epokę
Propozycja zakładała uruchomienie systemu lekkiej kolei miejskiej, opartego na:
-
tzw. autobusach szynowych (szynobusach),
-
wysokiej częstotliwości kursowania (ok. co 20 minut),
-
gęstej sieci przystanków bliższych mieszkańcom niż klasyczne stacje kolejowe.
📍 Główna oś systemu:
👉 Blachownia – Częstochowa Główna – Aniołów – Wyczerpy
Dodatkowo przewidywano:
-
odgałęzienia do największych osiedli,
-
połączenie centrum z Rakowem,
-
wykorzystanie istniejących bocznic przemysłowych.
Była to koncepcja bardzo zbliżona do dzisiejszych systemów:
-
SKM
-
S-Bahn
-
kolei aglomeracyjnej
⚙️ 3. Ograniczenia technologiczne początku XXI wieku
W momencie powstania koncepcji istniał jednak istotny problem:
👉 brak odpowiedniego taboru
Dopiero około roku 2002 zaczęły pojawiać się w Polsce:
-
nowoczesne szynobusy,
-
lekkie pojazdy spalinowe i elektryczne,
-
rozwiązania umożliwiające tanią eksploatację linii lokalnych.
Wcześniej kolej:
-
była zbyt kosztowna w eksploatacji,
-
nie była dostosowana do ruchu o wysokiej częstotliwości,
-
funkcjonowała głównie w modelu dalekobieżnym.
🧭 4. Linia S1 – Blachownia jako kierunek strategiczny
📍 Znaczenie Blachowni
Blachownia, licząca dziś ponad 10 tys. mieszkańców, stanowi naturalne zaplecze mieszkaniowe Częstochowy.
Jej rozwój:
-
przyspieszył po II wojnie światowej,
-
był związany z przemysłem (hutnictwo, górnictwo),
-
przekształcił się w kierunku funkcji rekreacyjnej i mieszkaniowej.
Obecnie miejscowość:
-
pełni funkcję suburbium,
-
posiada walory środowiskowe,
-
przyciąga mieszkańców aglomeracji śląskiej.
🚗 5. Problem transportowy – rosnący ruch drogowy
Już na początku lat 2000 zauważono:
-
wysokie natężenie ruchu na drodze krajowej nr 46,
-
wartość SDR (Średni Dobowy Ruch) ok. 7500 pojazdów,
-
trend wzrostowy.
Dziś (2025/2026):
👉 ruch jest jeszcze większy
Problem:
-
przekroczenie przepustowości drogi
-
korki w godzinach szczytu
-
presja na rozbudowę infrastruktury drogowej
Koszt alternatywy drogowej:
-
budowa nowej drogi: ok. 10–20 mln zł/km
-
całkowity koszt: 100–200 mln zł+
ARTYKUŁ PRASOWY (Gazeta Wyborcza z 24.02.01) “Tramwaj do Blachowni?”
Zamiast kopcących w korkach autobusów – elektryczne szynobusy łączące w kilkanaście minut Blachownię z sercem Częstochowy. Fantazja? Jeśli władze Blachowni doprowadza do likwidacji torów w centrum miasteczka – tak. Autobusowa trasa do Blachowni jak mało która mogłaby być w przyszłości zastąpiona komunikacją szynową. Po pierwsze: wzdłuż drogi biegną tory kolejowe. Po drugie: prowadzą one nawet – jako odgałęzienie od głównej linii – przez same centrum podczęstochowskiego miasteczka. Szyny na ul. Sienkiewicza to nieużywana od wielu lat bocznica dawnej huty, a obecnie zakładów elektromechanicznych Ema.
Fot. Przebieg linii w Blachowni.Z Aniołowa nad zalew
Koncepcja zgłoszona przez pracujące na zlecenie częstochowskiego magistratu Biuro Inżynierii Transportu (BIT) nie jest nowa. – W przeszłości pomysł był dyskutowany w kręgu fachowców, ale z tego, co wiem, nie otrzymał dotąd papierowej formy – mówi Kazimierz Augustyn, specjalista od komunikacji w częstochowskim Urzędzie Miasta. BIT pracuje nad zreformowaniem sieci komunikacji miejskiej w Częstochowie. Prócz pomysłów na dziś, zaproponował też parę rozwiązań na dalszą przyszłość. Wśród nich jest włączenie do komunikacji miejskiej i podmiejskiej pociągów. Oczywiście musiałyby się różnić od dzisiejszych – paliwo- i energożernych składów.
Szybkie i tanie szynobusy miałyby łączyć Blachownię przez częstochowski Dworzec Główny z Aniołowem i Wyczerpami oraz centrum miasta z Rakowem. Według BIT-u wagoniki kursowałyby z częstotliwością 20-minutową. Jest to realne, gdyż częstochowskie linie PKP – zwłaszcza ta w kierunku Blachowni – nie są zbyt intensywnie wykorzystywane. W drodze do Blachowni szynobusy mogłyby ruszać z peronu czwartego Dworca Głównego – do którego z ulic Częstochowy jest najłatwiejszy dostęp. Po drodze zatrzymywałyby się na kilkunastu stacyjkach z dużo krótszymi, niż na potrzeby kolejowe, peronami. Z dworca PKP w Blachowni skręcałyby do centrum miasteczka, wykorzystując istniejącą bocznicę (należałoby założyć trakcję elektryczną). Ostatni przystanek znajdowałby się tuż przy zalewie.
Z szynobusów korzystaliby więc nie tylko mieszkańcy Blachowni, ale i częstochowianie zdążający nad wodę. Nic nie wiemy! – Nic o takim pomyśle nie słyszałem – dziwi się burmistrz Blachowni Henryk Nowakowski. Ma inny pomysł na niewykorzystaną bocznicę. – Przygotowujemy się do tworzenia nowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta – mówi. – Ul. Sienkiewicza to centrum miasta. Myślimy o handlowej zabudowie służącej mieszkańcom i ewentualnie alei spacerowej. Ale zdaniem specjalistów od komunikacji demontaż szyn oznaczałby pogrzebanie koncepcji szynowego połączenia Blachowni z Częstochową. – Istniejące tory należy chronić. Wprawdzie dokładnie nie analizowaliśmy sytuacji w Blachowni, ale jeśli jest możliwość dowiezienia pasażerów do samego centrum, to taka komunikacja staje się bardziej atrakcyjna – uważa dr Andrzej Krych, szef BIT-u.
Kazimierz Augustyn z częstochowskiego magistratu uważa, że bez bocznicy kolejka do Blachowni nie będzie miała sensu. Przegrałaby konkurencję z autobusem, który wprawdzie jest wolniejszy, ale dowiezie pod dom. – Pomysł na pociąg do Blachowni nie jest z gruntu zły – zastanawia się burmistrz Nowakowski. – Dlatego w przyszłości będzie można odtworzyć tory Przecież i dziś nie za bardzo nadają się do użytku. Teren, nawet jeśli go zabudujemy – to lekkimi pawilonami, które będzie można rozebrać.
Dr Krych w to nie wierzy: – Przeprowadzenie torów w nowym terenie jest szalenie skomplikowane, wymaga wielu uzgodnień, przezwyciężenia ewentualnej niechęci. Ale burmistrz Blachowni ucina: – Nie ma pieniędzy na stworzenie komunikacji szynowej i szybko nie będzie. Poznański BIT przyznaje, że wykorzystanie torów nie jest pomysłem na dziś. – Ale można myśleć o tym w perspektywie, wpisać taką komunikację w strategię rozwoju miasta, a nawet województwa. Planujemy w Poznaniu konferencję, na której będziemy mówić o możliwości pozyskiwania pozabudżetowych pieniędzy na ten cel – mówi Andrzej Krych.
Torów nie oddamy
Nieoczekiwanym obrońcą torów okazuje się zakład Ema Blachownia. – Nie chcemy pozbywać się bocznicy. W programie rozwoju firmy planujemy jej ponowne wykorzystanie – powiedział “Gazecie” dyrektor ds. produkcji i rozwoju Seweryn Jarża.
Prawie sto lat
Bocznica do huty w Blachowni powstała wraz z linią Częstochowa-Herby w 1903 r. Była to początkowo trasa wąskotorowa, o rozstawie szyn 1064 mm. Już w 1911 r. tory przekuto na rozstaw rosyjski 1524 mm – było to związane z wydłużeniem trasy z Częstochowy do Kielc. Kolejna zmiana dokonała się po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., gdy wprowadzono europejską szerokość 1435 mm.
Nowości na torach
Szynobusy. Obecnie używane przez PKP pociągi są drogie w eksploatacji: ciężkie, pożerające mnóstwo ropy bądź prądu. Na trasach o umiarkowanej liczbie pasażerów – takich jak do Blachowni – nieopłacalne. Na Zachodzie wprowadzono więc szynobusy: lekkie, w porównaniu z wagonami, autobusy na kolejowych kołach. W Polsce o takich pojazdach myśli wiele samorządów, planujących utrzymanie komunikacji na liniach, które likwiduje PKP. Np. między Tarnowem i Szczuczynem przeprowadzono już próby z pojazdem zbudowanym na bazie dwóch połączonych ze sobą.. żuków.
Tramwajopociąg.
Nazwa beznadziejna, ale pomysł przedni. Z powodzeniem zastosowano go po raz pierwszy w niemieckim zagłębiu Ruhry, a potem powielono w kilku innych aglomeracjach europejskich. W mieście tramwaje jeżdżą po własnych torowiskach, a na przedmieściach zjeżdżają na tory kolejowe (rozstaw jest ten sam). Mieszkańcy okolicznych miejscowości nie muszą się przesiadać. Problemem są odmienne systemy zasilania tramwajów i pociągów. W Krakowie pomyślne próby przeszedł ostatnio tramwaj dwusystemowy, który może się poruszać zarówno po torach miejskich, jak i kolejowych.
Komentarz
Co podmiejska kolejka mogłaby dać Blachowni? Wystarczy sięgnąć po przykłady niemieckie z ostatnich 10-15 lat, gdzie tego typu nowe podmiejskie trasy spowodowały rozkwit wielu miejscowości. I to pomimo większego niż u nas rozwoju prywatnej motoryzacji. Nie każdą rodzinę stać bowiem na dwa samochody, a jeśli nawet – ktoś musi zaangażować czas, choćby po to, by nieletnie pociechy wozić do szkół. O atrakcyjności miejsca zamieszkania decyduje nie tylko ładna i zdrowa okolica – to także dobra komunikacja. W tej konkurencji Blachownia dotąd przegrywa.”
źródło: Gazeta Wyborcza z 24.02.01


Komentarze
Prześlij komentarz